Ochrona roślin przed mrozem — co i kiedy zabezpieczyć

Ochrona roślin przed mrozem — co i kiedy zabezpieczyć

Kiedy mróz przychodzi nocą

Pamiętam jeszcze moje pierwsze zimy na działce tutaj, pod Warszawą. Wychodziłem w listopadzie, patrzę na róże, hortensje, bluszcz na ogrodzeniu — wszystko piękne, zielone. A potem jedna noc z temperaturą minus siedem stopni i koniec. Włożyłem w to pracę pół roku, a rośliny wyschnęły. Od tamtej pory uczę się, co ochronić i kiedy zacząć, zanim zrobi się za późno.

Nie chodzi o to, żeby twoje rośliny przetrwały mróz — wiele z nich potrafi. Chodzi o to, żeby przetrwały warunki, które przychodzą razem z mrozem: suchość powietrza, oscylacje temperatur, nagłe zamarznięcia gruntu, które załamują korzenie.

Które rośliny rzeczywiście potrzebują osłony

Nie wszystko. Wiele roślin, które sprzedają nam jako „wrażliwe", potrafi sobie poradzić w polskim klimacie bez dramatu. Możemy się czasami bać niepotrzebnie.

Rośliny wrażliwe, które powinnaś osłonić

  • Hortensje dużolistne — zwłaszcza te w intensywnych kolorach (niebieskie, różowe). Ich pąki kwiatowe zamierają poniżej minus piętnastu stopni. Osłaniaj od połowy października.
  • Róże parkowe i francuskie — na Mazowszu to nie problemy tylko pod koniec listopada, ale działaj wcześniej. Robi się łatwiej.
  • Forsycja, bez zwyczajny — niby sobie radzą, ale nieniszczone rośliny będą kwitnąć lepiej.
  • Róże anglozielne (typu 'William Morris'). Jeśli masz takie, widzisz, że warto je osłonić — zwrócą ci się zadbane kwiaty wiosną.
  • Lawendy, rozmaryńskie — jeśli rosną w donicy, przesuniesz je pod dach albo do garażu. Jeśli w gruncie — czekaj na drugi tydzień listopada.
  • Glejki, wiskizbery — są wrażliwe na suchość mrozu bardziej niż na sam mróz.

Rośliny, które poradzą sobie same

Tuje, jałowce, kwitnące gawędy, brzuszki (calluna), większość traw ozdobnych — te nie potrzebują osłony. Oszczędzisz na materiale i pracy. Weź wszystko, co ma liście szarozielone, sina nałogę, miękkie iglice, albo wrosty tężejące — to znowelizacja czytaj bez zmian.

Cztery sposoby ochrony (od najtańszych)

1. Agrowłóknina (najpopularniejsze, 15–40 PLN za rolkę)

Kupujesz rolkę agrowłókniny 50 g/m² (taka niezbyt gruba, oddychająca). Cztery metry na dwa — to już wystarczy na mały zakątek działki. Obwijasz nią pędy, przywiązujesz miękkim sznurem albo zieloną taśmą na taśmę, nie na drut — drut przecina pędy.

Agrowłóknina jest tania, sprawdza się, tylko pamiętaj: zdejmij ją w marcu. Zbyt późno i roślina sparzysz — naprawdę pali się pod włóknką, gdy słońce szybko zaczyna grzać. Tutaj, w okolicach Piaseczna czy Konstancina, to zwykle wczesna trzecia dekada marca.

2. Łupka, liście, mulcz (niemal za darmo)

Jesienią wokół podstawy (nie dotykając pnia) nasyp liści aż do dwudziestu centymetrów — możesz je przytrzymać starannie włożonymi patyczkami, żeby wiatr nie rozniósł. Wokół róż czy piwonii to niezastąpiona ochrona dla korzeni.

Piętnastę centymetrów łupki lub kory (kupujesz w każdym sklepie ogrodniczym za siedem do dziewięciu złotych za worek) — to też rzecz. Osiem-dziewięć worków na dwa metry powierzchni, ale czujesz się bezpiecznie.

3. Maty słomiane, splecione maty (20–60 PLN)

Rosniesz hortensję przy ścianie domu albo róży obok pergoli? Mała mata słomiana, przywiązana, przytwierdzana do konstrukcji — to eleganckie, trwa lata. Wiatr się nie dostanie.

4. Szałas z rozsad (najskuteczniejszy, ale kosztowny)

Drewniany szałas, drut, agrowłóknina, utworzysz „domek" wokół rośliny. Powietrzna przestrzeń izoluje od najgorszych temperatur. Robi się to dla naprawdę drogich egzemplarzy — kwitnących lilii, róż zabytkowych. Koszt szałasu na jedno drzewo to dwieście do czterystu złotych, ale chroni je jak dom.

Kiedy zabrać się do roboty

Tu nie ma jednego odpowiedzi dla całej Polski. Na Mazowszu pierwszych dzwonków dobieram sobie w połowie października — nie z powodu temperatury, ale dlatego, że przed zapaścią liści pracuje się łatwiej.

Rozpoczynaj osłaniać w drugiej połowie października. Jeszcze ciepło, rośliny się nie wdrażają do bierności, a ty zdążysz przed pierwszymi przymrozkami (te na Mazowszu przychodzą zazwyczaj w przedostatnim tygodniu października).

Pamiętaj: chronisz przed pięcioma rzeczami naraz — mrozem, suchością, wiatrem, słońcem zimowym, które pali liście nawet na minus dziesięć — oraz za okresach odwilży, gdy roślina się „obudzi" zbyt wcześnie.

Rośliny w donicach — osobna historia

Jeśli masz forsycję, hortensję, róże albo bluszcz w pojemnikach na tarasie, przesunięcie ich w październiku do nieopalanego przedpokoju, garażu albo ogrodzonka chroniącego przed wiatrem to nie magia — to normalka. Donice mają grubszą izolację niż grunty, ale korzenie w nich zamarznąć mogą szybciej.

Zapamiętaj: donicy obok ściany domu będzie cieplej niż na środku tarasu. A jeśli jest to południowa ściana, tym lepiej.

Co zrobić po zimie

Marzec — trzecia dekada — zaczynaj zdejmować osłony. Zrób to stopniowo. Najpierw odsłoń z czterech stron, aby roślina przyzwyczaiła się do wiatru i słońca, a dopiero potem zdejmij całą agrowłóknę. Jeśli zaoszczędzisz i zdejmiesz ją za szybko, roślina się zszokowała i weźmie się do roboty znacznie słabiej.

Obejrzyj, co ucierpiało. Gałęzie zupełnie złamane można usunąć. Na pozostałych pędach osób miotły powinna pojawić się pyka życia — małe pączki. Jeśli ich widzisz, roślina się obudzi.

Czteropunktowa lista kontrolna

  1. W drugiej połowie października obejrzyj swoje wrażliwe rośliny i zadecyduj, które rzeczywiście chroniłeś, a które mogą sobie poradzić.
  2. Kup agrowłóknę — rolka czterometrowa to dzisiaj trzydzieści pięć złotych, wystarczy na połowę działki.
  3. Nasyp liści wokół podstawy. Liście to bezpłatnie.
  4. W drugiej połowie marca zaplanuj zdejmowanie osłon — będzie ciepło, ale nie za wcześnie.

Ochrona roślin przed mrozem to nie sztuka — to zwyczaj. Za rok będziesz robić to na śniadanie, a roślinki ci się odwdzięczą kwiatami.